wtorek, 9 lutego 2010

Tu Cię mam... ~w poszukiwaniu lekkiego zarobku~

Spokojny poranek w Stormside zbliżał się już ku południu. Sakurazuka zjadłszy swą porcję ryżu przeciągnął się leniwie rozłożywszy swe ramiona po czym wstał. spojrzał w kąt tawerny gdzie siedziała czarno włosa kobieta gibiąca się na krześle popalając papierosa i rzucił jej misterny uśmiech po czym udał się ku drzwiom wyjściowym..
Słońce świeciło jasno dając miłe uczucie ciepła a lekka morska dawała orzeźwienie. Onmyōji stanął przed tawerną..
- Kanko - spojrzał na rąbek swojego kołnierza ,z pod którego wychylił się fajkowy lisek - czas na znalezienie jakiś pieniążków - lisek cmoknął właściciela w policzek i czmychnał pod szatę.. Sakurazukamori ruszył brukowana ulica w głąb miasta w poszukiwaniu łatwego zarobku.. Radosne stukanie hebanowych Zōri (草履)o bruk Stormside wtórowało cichemu nuceniu czegoś pod nosem.
Najgorszą rzeczą jaka mogła się przytrafić dalekowschodniemu przybyszowi w obcym kraju to właśnie to ,co spotkało Sakurazukę. Jako iż od najmłodszych lat jedynymi czynnościami jakie wykonywał była nauka ,żadne prace ręczne nie wchodziły w grę. Mag zaczął powoli podupadać na duchu i tracić nadzieję na to iż znajdzie jakikolwiek sposób na szybki zarobek.. jedyne co potrafił to gra na shamisenie (三味線)czy koto (箏) ,instrumentach ,których te krainy nawet nie znały.. Wiedza ,którą posiadał na nic przydała by mu się na tym lądzie ,aż tu nagle ,coś szarpnęło go za kimono..
- psze pani.. psze pani.. - za szatę czarodzieja szarpała mała dziewczynka o złotych włosach pobłyskujących w popołudniowym świetle słonecznym ,ubrana w nie byle jaką sukienkę. - czy pani jest może ...?? - w oczach Sakurazuki coś błysnęło..
- Carmilla !! Carmilla!! - Sakurazukę dobiegł głos z niedaleka - gdzie Ty je... a tutaj.. - spojrzenia właścicielki głosu i Sakurazuki spotkały się. - Mamo to jest wróżbiarka ,może ona nam pomoże..


Dom Pani Margoth był niczym pałac.. Sakurazuka był zdziwiony ,że kobieta zaprosiła nieznajomą ,podejrzanie ubraną osobę do tak wykwintnego salonu.
- Carmilla idź się pobawić w ogrodzie.. - rzekła matka do córki na co ta nieświadomie i niewinnie wybiegła z pokoju bawić się w promieniach jeszcze trwającego popołudnia.. Kobieta spojrzała tajemniczo na maga..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz